Startupy wystrzeliły, a fundusze też nie próżnują

W kwietniu pisaliśmy tutaj – w Business Dialog – że perturbacje związane z pandemią bardzo utrudnią życie startupom w Polsce i wszędzie na świecie. Wiele z nich po prostu upadnie z powodu braku kapitału lub zmiany rynku, a inne będą częściej mierzyły się z sytuacją, w której warunki stawiane przez inwestorów, jeśli chodzi o wycenę spółki lub wielkość zainwestowanego kapitału będą mocno odbiegać od ich oczekiwań. Zasadnie spodziewaliśmy się wzrostu zainteresowania inwestycjami w formie pożyczki konwertowanej na udziały w spółce. Przewidzieliśmy obniżanie wyceny w stosunku do poprzednich rund finansowania pozyskanych przez startup tzw. down round. Zwłaszcza w przypadku dość dużego grona firm, które nie były w stanie stworzyć skalowalnego i powtarzalnego modelu biznesowego.

Ale minęło pół roku i ujawniły się całkiem nowe trendy, choć nie takie całkiem niespodziewane. Przede wszystkim w tych regionach świata, gdzie jest generalnie duża innowacyjność oraz ogromny pieniądz, który jak „nie pracuje”, to po prostu nie istnieje, w drugiej połowie roku liczba startupów po prostu wystrzeliła. Tak jest np. w USA, co widać na poniższym wykresie.

 

8202161101?profile=RESIZE_584x
W Europie nie ma takiego odbicia, choć nie można powiedzieć, że nowe firmy, w tym innowacyjne, w ogóle nie powstają. Również w naszym środowisku Business Dialog, w którym ten temat nie jest przecież w głównym nurcie, powstało kilkanaście interesujących nowych przedsięwzięć biznesowych, zainicjowanych przez dyrektorów, traktujących je jako „drugą nogę” lub główne zajęcie.

Ale w Europie dominuje ostrożność i wyczekiwania, żeby nie powiedzieć asekuranctwo, a także strach przed wykupowaniem cennych, choć początkujących firm przez silniejszych graczy, w tym graczy spoza Europy.

W ub. tygodniu rząd Wielkiej Brytanii wprowadził nowe przepisy, które mają chronić innowacyjne firmy brytyjskie przed przejęciem przez inne narody. Branża twierdzi, że jest za późno, a zasady są zbyt luźne. W Polsce także odbywa się polowanie na takie firmy, głównie w wykonaniu funduszy. Przejmą ich cenne aktywa – talenty, technologie, rozwiązania – niekoniecznie zachowując założycieli, markę czy w ogóle podmiot. Co nie znaczy że startupy nie mogą się przed tym bronić i rozwijać.


 W trzecim kwartale inwestycje VC w amerykańskie firmy wzrosły o 22% rok do roku.

Generalnie na rynku startupów także działa zasada, która zaczęła kształtować nowy obraz gospodarki: odważni, ekspansywni i innowacyjni wyskakują do przodu, a zachowawczy i wyczekujący – coraz bardziej słabną i stają się przedmiotem niezbyt dla nich korzystnych przejęć.

 

Obostrzenia ograniczające podróże i bezpośrednie spotkania wszędzie na świecie spowodowały też zmiany w zachowaniach i wyborach funduszy inwestycyjnych i inwestorów. Zarządzający kapitałami przywiązywali dotąd wielką wagę do bezpośrednich spotkań, bo młode firmy mają zbyt mało danych, aby były jedyną podstawą do decyzje, no i ma wielkie znaczenie osobowość założycieli, o to widać tylko w bezpośrednim kontakcie. Kontakty zapośredniczone przez zoom czy hangout są dużo bardziej mechaniczne, więc nie oddają determinacji i doświadczenia ubiegających się o fundusze. Więc nowi mają gorzej, fundusze raczej wolą kontynuować zaangażowanie w już znane sobie firmy.

Ale startupy też się mobilizują i uczą, jak pokazać swoje dane, nawet jeśli ich liczba jest jeszcze skromna. Od fajerwerków na scenie przechodzą do przedstawienia raczej beznamiętnej analizy i to im dobrze robi również w zarządzaniu biznesem. Natomiast inwestorzy zaczynają widzieć ich biznesy w sposób, do którego są przyzwyczajeni, który lubią, czyli w liczbach. Startupy, które opanowały sztukę prezentacji swojego biznesu w liczbach, w ich oczach stają się bardziej transparentne i wiarygodne, nawet jeśli nie doszło do bezpośredniego spotkania osób.

Startupy stały się też o wiele bardziej zdyscyplinowane w wydatkach, nauczyły zarządzać kosztami, koncentrując się na uzyskaniu rentowności. W miarę jak malały możliwości pozyskiwania funduszy od inwestorów, uczyły się pozyskiwać je od …. klientów. Dla dojrzałych biznesów to oczywiste, że klienci są źródłem przychodów, wśród startupów powszechniejsza jest postawa polegania na inwestorach. Gdy po 8 wstrzemięźliwych miesiącach fundusze powróciły do aktywności zastały na nim znacznie dojrzalsze startupy niż przed pandemią. To również uzasadnia ten rekordowy skok inwestycyjny w II kwartale w USA.

Ta nauka jest uniwersalna dla startupów również w Polsce. Po pierwsze, klient i rentowność.

Iwona D. Bartczak