Nowe zasady łańcucha dostaw dają szansę przemysłowi w Polsce

Już na wiosnę pisaliśmy w Business Dialog, że zawirowania związane z covid-19 spowodują przeorganizowanie niezwykle długich i splątanych łańcuchów dostaw. Bo obostrzenia i blokady pokazały wszystkie ich słabości. Ale słabości były wcześniej niż covid. No i nie tylko covid ujawniał ryzyka, także trzęsienie ziemi w Japonii czy powódź w Tajlandii w 2011, kontygenty na pierwiastki ziem rzadkich wprowadzone przez Chiny w 2010 roku, czy wreszcie całkiem świeża amerykańsko-chińska wojna handlowa. Wszystko to jednak nie miało tak powszechnego, globalnego charakteru jak covid, więc można było udawać, że wszystko jest w porządku, poza wyjątkowymi sytuacjami.

Stare łańcuchy dostaw są zbudowane na następujących zasadach:

  1. Liczy się przede wszystkim niska koszt produkcji i niski koszt transportu. Ta przesłanka spowodowała globalne rozproszenie produkcji i kooperantów, przede wszystkim jednak umieszczenie ich w Azji.
  2. Ścisła specjalizacja. Wynika to i z coraz większego wyrafinowania komponentów, ale też z chęci producentów, aby mieć elastyczność: włączać i wyłączać danych poddostawców w zależności od zapotrzebowania. Ścisła specjalizacja powoduje, że producenci posiadają dostawców, którzy posiadają swoich dostawców, a ci z kolei posiadają swoich poddostawców, a bywa ci także komuś podzlecają wykonawstwo. W konsekwencji często finalny producent ma nikłe pojęcie o tym, kto mu wytworzył składowe do produktu, więc w sytuacji krytycznej – jak aktualna – powoduje poważne zakłócenia.
  3. Przeświadczenie, że wolność handlowa będzie rosła, ponieważ istotnie od lat znikały bariery w handlu. W tej atmosferze powszechnie nie przyjmowano do wiadomości ryzyka związanego z wydłużaniem łańcuchów dostaw, pogłębiającą się ich komplikacją oraz rosnącą zależnością od dostawców kluczowych komponentów.

Dzisiaj – ponieważ zaburzenie przyszło ze strony zdrowotnej – chętnie wymienia się fakty związane z produkcją leków. Już w ub. roku Amerykanie dowiedzieli się, że 90% substancji czynnych do antybiotyków i antydepresantów produkują im Chińczycy, a trwał już ostry spór między tymi krajami. Znamy także inne liczby: 80% aktywnych substancji wszystkich leków jest produkowanych w Indiach i Chinach, 40% gotowych leków sprzedawanych w Europie pochodzi stamtąd. Ponadto 60% paracetamolu, 90% peniceliny, 50% ibuprofenu…

Ale popatrzmy na inne branże: Tajwan posiada około 22% światowych zdolności w produkcji płytek półprzewodnikowych i ponad połowę mocy odlewni. Jedna firma, Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC), stanowi około 67% zdolności produkcyjnej Tajwanu i ma zdecydowanie największy udział w światowym rynku wytwarzania najbardziej zaawansowanych chipów. Apple i Qualcomm są całkowicie zależne od tej firmy w zakresie nanowocześniejszych chipów. Ale TSMC jest z kolei zależna od JEDNEGO holenderskiego dostawcy zaawansowanych systemów litograficznych. Ten dostawca, ASML, jest z kolei zależny od JEDNEJ fabryki w Niemczech w zakresie silnika optycznego. Opracowanie alternatywnego źródła zaopatrzenia jest poza zakresem firm projektujących chipy.

Żeby być sprawiedliwym – to Chiny jako pierwsze poważne potraktowały takie uzależnienia. Pozbycie się tej krytycznej zależności jest jednym z filarów inicjatywy chińskiego rządu Made in China 2025

Oczywiście, Polska nie odgrywa żadnej roli w tych najbardziej zaawansowanych przemysłach jako poddostawca, ale w innych może odegrać. Jest to możliwe dlatego, że również inne koncerny przemysłowe, np. motoryzacyjne, doszły do wniosku, że trzeba zmienić zasady budowania łańcucha dostaw.

Wygląda na to, że nowe zasady będą następujące:

  • Regionalizacja, wybór kooperantów w obszarach bliskich geograficznie, np. w tym samym stanie w USA, czy w kraju europejskim w UE, czy w tym samym kraju, gdzie główna produkcja. Warto zauważyć, że tę zasadę niezmiennie od dziesięcioleci stosuje Toyota i w związku z tym nie doznała takiego uszczerbku w wyniki ostatnich perturbacji jak inne koncerny motoryzacyjne.

 

  • Posiadanie kilku poddostawców danego komponentu lub dodatkowe zapasy bezpieczeństwa.

 

  • Rezygnacja z wymogu najniższej ceny, co wcześniej doprowadziło do koncentracji zamówień i produkcji w Chinach. Koncerny są skłonne do rezygnacji z wymogu wobec nowych poddostawców dostosowania się do niskiej ceny oferowanej przez poprzedniego np. chińskiego dostawcę, z tym że nawiązując długoterminową współpracę będą zachęcały tych poddostawców do inwestycji w celu uzyskania coraz większej efektywności, a więc niż obniżania cen.

 

  • Niezawodność logistyczna będzie największym atutem. Zasada just-in-time ustąpi zasadzie just-in-case.

Zapewne zmiany postępowania trochę potrwają, ale ten kierunek już zostały wyznaczony i należy do niego dostosować swoją strategię.

Polecam także artykuł "Chiny - wielki wygrany?" https://businessdialog.pl/artykuly/chiny-wielki-wygrany

Iwona D. Bartczak