Branża faktoringowa:  w gospodarce nie ma dramatu

Branża faktoringowa widzi sytuację wszystkich branż, bo od wszystkich skupuje faktury. Do maja spadała całkowita wartość wykupionych faktur, miesiąc do miesiąca tego i poprzedniego roku, i miesiąc do poprzedniego miesiąca, ale ten spadek był coraz mniejszy. Również nasze działy windykacyjne nie przepracowują się. Co to oznacza, poza tym, że zmniejszyła się aktywność komercyjna biznesu?

Przede wszystkim oznacza, że firmy płacą sobie. Oczywiście, są firmy i branże (np. turystyka, rozrywka), które są w potężnych kłopotach, ale generalnie nie ma trendu w polskiej gospodarce radykalnego pogorszenia moralności płatniczej i płynności finansowej firm.

Być może to jest cisza przed burzą, być może kłopoty ujawnią się, gdy skończą się działania pomocowe państwa, gdy klienci  w pełni ujawnią odmienne od poprzednich postawy konsumpcyjne, gdy biznes powróci do poprzedniej skali działalności. Tego nie wiemy. Na razie nie ma żadnego dramatu, co czasem sami przedsiębiorcy zauważają ze zdziwieniem.

Dlaczego tak się dzieje?

Najważniejszą przyczyną są istotne oszczędności, które firmy od razu wprowadziły do swojej działalności, rezygnując z wielu wydatków wizerunkowych, marketingowych, szkoleniowych, personalnych, biurowych, zatrzymując niekonieczne projekty wdrożeniowe, obniżając wynagrodzenia i benefity. Nie wydawały też pieniędzy na działalność komercyjną, bowiem nie można jej było prowadzić ze względu na obostrzenia administracyjne. 

Na skutek obniżki stóp procentowych, spadły odsetki kredytowe, a i samym kredytów nie potrzebowano do ograniczonej działalności komercyjnej. Te koszty radykalnie zmniejszyły się.

Generalnie firmy weszły w tryb oszczędności i przeczekania.

Ale popyt kiedyś wróci, więc i wszystkie zagadnienia związane z efektywnym zarządzaniem, w tym płynnością finansową. Moim zdaniem, przedsiębiorcy mało wiedzą, jak chronić swoje należności. Nie znają ani możliwości prawnych, ani oferty rynku. Często traktują niefrasobliwie swoich niepłacących w terminie kontrahentów, a to zawsze kończy się źle.

Według badania Bibby Financial Services aż 75% firm w ogóle nie nalicza odsetek ustawowych od kontrahentów opóźniających się z zapłatą. Nie wiedzą o takiej możliwości, albo obawiają się utraty tych klientów.

Oceniam, że 6 na 10 przedsiębiorców nie wie, jaki jest koszt usług firm windykacyjnych oraz że płaci im się od sukcesu, a także nie potrafi porównać wydatków na taką usługę z innymi kosztami, które ponosi, gdy kontrahent znacznie przeciąga zapłatę.

Jest wielki arsenał znacznie prostszych środków, które przyspieszają zapłatę, choćby usługa pieczątki. Kupuje się prawo do oznaczenia faktury pieczątką firmy windykacyjnej, już samo to podnosi ściągalność zapłaty o kilkadziesiąt procent.  Jest wiele innych i zawsze się to opłaci, tylko trzeba uwierzyć i spróbować.

No i podnosić swoją wiedzę w dziedzinie zarządzania przepływami, tak aby zawsze sięgać po właściwe, dostosowane do własnych potrzeb rozwiązania, dostępne za dobrą cenę, przykładowo zamiast kupować ubezpieczenie należności zarówno od przewlekłej zwłoki, jak i upadku kontrahenta, wystarczy ograniczyć się do tej drugiej okoliczności, bo może się okazać, że tylko ona jest naprawdę groźna dla naszego przedsiębiorstwa.

Uważam kwestię edukowania przedsiębiorców za kluczową dla rozwoju i bezpieczeństwa biznesu, dlatego też doceniam rolę edukacyją, jaką odgrywają takie środowiska jak Business Dialog i Klub Dyrektorów Finansowych „Dialog”.

 

Jerzy Dąbrowski, prezes Bibby Financial Services