Traviata w rzymskim amfiteatrze
O operze w rzymskim amfiteatrze w Weronie pisałem w jednym z moich pierwszych felietonów. Dziś nie będą rozwodził się na temat repertuaru, pojechajem i zobaczyłem Traviatę Giuseppe Verdiego.
Chciałbym za to przekazać Państwu trochę informacji organizacyjnych:
– przed wejściem kontrola prawie jak na lotnisku,
– nie wniesiecie butelki z wodą większej niż 0,5 ltr, choć na 0,75 ltr opróżnione do 2/3 ochrona była skłonna przymrużyć oko,
– w środku sprzedaż m.in. drinków, wody. Możliwa płatność kartą ale czasami kasjerka musi wyjść z czytnikiem prawie na zewnątrz by złapać sygnał 😊,
– na widowni działają obnośni sprzedawcy wachlarzy, wody, programów, plakatów i podkładek na siedzenie (5 EUR), płatność gotówką i najchętniej bez konieczności wydawania reszty,
– na płycie są rozkładane miękkie krzesła, na widowni siedzenia stadionowe (sektory: Verdiego, Pucciniego i Rossiniego), na których daliśmy radę bez podkładek i dalej stopnie kamienne w najwyższych częściach areny (tu chyba podkładki, mogą być i własne, na pewno bym sugerował),
– widownia „na płycie” lekko pochylona, co wpływa na lepszą widoczność,
– scena również pochylona w stronę widowni, co w połączeniu z pochyleniem widowni powinno zapewniać niezłą widoczność z poziomu płyty,
– o nachyleniu dalszej widowni chyba nie muszę pisać 😉 widać z każdego miejsca, problemem może być tylko odległość i słaby wzrok 😊 (niektórzy widzowie mieli lornetki),
– ogromnym plusem (na co liczyłem) jest akustyka. Było to pierwsze przedstawienie operowe, gdzie bardzo wyraźnie słyszałem poszczególne wyrazy śpiewane przez artystów. Co się jednak okazuje – ta zaleta może okazać się i największą wadą – niestety słychać również każde kichnięcie na widowni, szelest a nawet muzykę z kawiarenek na placu, przy którym stoi amfiteatr, nie mówiąc już o przejeżdżających motorach,
– orkiestra jest dobrze słyszalna,
– mimo temperatury powietrza około 32 stopni, na widowni można było czuć przyjemny powiew wiatru wpływający do amfiteatru znad najwyższego piętra budowli – nie wiem czy to charakterystyka obiektu w połączeniu z tysięczną widownią (tutaj chciałbym wierzyć w genialność ówczesnych architektów) czy też po prostu akurat takiej a nie innej pogody,
– z boku przy scenie cztery ekrany, na których widać dyrygenta (który skąd inąd znów w niezrozumiały sposób machał tą swoją batutą 😉), mogę się tylko domyślać, że być może ma to pomóc śpiewakom, gdy zwróceni są do boku a nie w stronę widowni,
– ekrany z tekstem śpiewanym (po włosku i angielsku) są umieszczone ukośnie po bokach sceny nad najwyższym piętrem – zastanawia mnie dlaczego nie umieszczono jeszcze jednego bądź dwóch w centralnej części nad sceną. Tak czy siak ja słabo widziałem napisy (a siedziałem w miarę naprzeciwko sceny) i z racji umiejscowienia telebimów musiałem odrywać wzrok od akcji na scenie. Dlatego proponuję zapoznać się dość gruntownie z treścią opery by nie musieć czytać tekstu na telebimie,
– scenografia (w Traviacie z wykorzystaniem podnośników hydraulicznych) jest z dnia na dzień zmieniana na kolejne (inne) przedstawienie, stąd nie może ona być jakoś bardzo rozbudowana, tym bardziej, że spektakl rozpoczyna się około godziny 21 a kończy około 1 w nocy.
Ciekawostka i przestroga (choć chyba nie powinna ona być jakimś argumentem by na przedstawienie się nie wybrać) – w momencie, gdy zaczyna padać (delikatnie kropić w moim przypadku), orkiestra przerywa grę i w ekspresowym tempie zwija manatki. Tłumaczone jest to troską o instrumenty. A artyści? Cóż mają robić? Również schodzą ze sceny, co się da ze scenografii jest przykrywane i wszyscy czekamy aż deszcz przestanie padać (foliowe okrycie przeciwdeszczowe lub małą składaną parasolkę można wnieść na obiekt). Jeżeli deszcz nie przestanie padać przedstawienie się kończy bez zwrotu za bilety nawet jeżeli trwało kilka minut – ups ale jak to mówią „no risk, no fun”.
Bilety radzę kupować na oficjalnej stronie (www.arena.it) ponieważ niektórzy pośrednicy nie dają możliwości wyboru konkretnych miejsc.
No i na koniec … czy polecam to „magical experience” jak reklamują je organizatorzy? Chyba tak, przedstawienie jak przedstawienie ale co się przeżyło to nasze 😊
Pozdrawiam wszystkich wakacyjnie
Artur Wojciechowski