Przemysł 4.0 wersja chińska

Rewolucja Przemysłowa 4.0 pozostaje na Zachodzie na marginesie wszelkiej dyskusji. Tymczasem w Chinach nabiera coraz bardziej wyraźnego wymiaru i kształtu.

Czym jest robot (słowo „dał światu” Karel Čapek) Rewolucji Przemysłowej 4.0? To przede wszystkim nie jest pojedyncza maszyna. To system maszyn. Pierwsze skojarzenie: linia spawalnicza w fabryce samochodów. Tu zespoły robotów stały się normą już w latach 80. XX wieku. Tyle, że sterowane były one bezpośrednio, przez programistę, nadzorowane przez operatora. Wykonywały zadania precyzyjne, powtarzalne, ale bardzo ściśle określone, możliwe do zrealizowania w bardzo konkretnych warunkach. Nowe oblicze automatyzacji i robotyzacji, to cykl produkcyjny zautomatyzowany i zrobotyzowany w pełni, w pełni realizowany przez maszyny i przez maszyny kontrolowany. Maszyny, które uzyskały zdolność uczenia się, reagowania na różne sytuacje, analizowania ich, poszukiwania i implementowania rozwiązań. Robotem jest cała fabryka.

W minionym roku swoje pierwsze w pełni zautomatyzowane fabryki uruchomili w Chinach wszyscy najwięksi producenci sprzętu AGD. Haier, Gree, Midea posiadają już co najmniej po jednej fabryce, w których procesy wytwarzania realizowane są przez maszyny, których nadzorem zajmuje się kilkanaście, kilkadziesiąt osób. We wszystkich tych fabrykach zaobserwowano spadek defektów powstających podczas produkcji realizowanej przez ludzi posługujących się maszynami, wzrosła też efektywność (szybkość) produkcji. Lepiej i szybciej. I jeśli trzeba 24 godziny na dobę.

8524066459?profile=RESIZE_400x

 

 

 

 

 

 

Producent smartfonów Xiaomi (ale i wielu innych produktów typu „wearable” i „smart home”) uruchomił pod koniec zeszłego roku fabrykę telefonów. W Chinach wydajność: jeden aparat na sekundę. W Indiach... jak na obrazku obok.

 Ilustracja 1: Fabryka Xiaomi w Indiach

 

8524087070?profile=RESIZE_400x

 

 

 

 

 

Ilustracja 2: Xiaomi Smart Factory w Chinach

 

Władze chińskie zaangażowały w proces rozwijania „inteligentnych fabryk” swoich technologicznych gigantów. I tak znana na całym świecie Alibaba uruchomiła pod koniec roku pilotażową zrobotyzowana fabrykę… odzieży. Poprzeczkę w tym przypadku podniesiono bardzo wysoko. Kto otarł się o produkcje odzieży, ten wie, jak ważne są tu kompetencje pracowników, doświadczenie, ich sprawność manualna. Fabryka Alibaby ma do tego zaspakajać potrzeby rynku „pronto moda”. Dziś w mediach społecznościowych furorę robi jakiś element stroju celebrytki, gwiazdy show biznesu, sportowca, jutro ma być dostępny w kilkunastu, kilkudziesięciu butikach w bardzo przystępnej cenie. Właśnie tak. Dobór tkaniny, akcesoriów, dodatków determinuje człowiek, realizacja spada na system automatyczny, który nie będzie narzekał, że musi podjąć produkcję w nocy, bo następnego dnia w południe ubrania muszą pojawić się w sklepach.

W chińskiej rzeczywistości robotem może być port. Od ponad 3 lat kontenerowce przypływające do portu w Qingdao obsługiwane są w pełni zautomatyzowanym procesie. Rozładunek i załadunek. Nawet w basenie portowym, osłanianym przez falochrony, niewielkie fale powodują, że statek się na nich unosi i na nich opada.

 Ilustracja 3: Osie ruchu kadłuba kontenerowca na falach 8524374876?profile=RESIZE_584x

Żeby podjąć kontener ze statku, trzeba precyzyjnie umieścić zaczepy dźwigu w otworach w górnej części kontenera. Otworów jest 8, a ich wielkość to ok. 6x9 centymetrów. Każdy kontener ma inna masę, część rozładowywana jest w portach pośrednich. Na przeciętnym kontenerowcu mieści się 15 tysięcy kontenerów 20-stopowych. Na dużych jednostkach dużo ponad 20 tysięcy.

Kontenery trzeba załadować na statek tak, by mógł bezpiecznie żeglować w trudnych warunkach pogodowych. I planowaniem załadunku zajmuje się w Qingdao system bazujący na Sztucznej Inteligencji. W minionym roku rozpoczęto rozszerzenie „kompetencji” zrobotyzowanego portu w Qingdao. Specjalny system autonomicznych ciągów „monorail” zajmować się będzie podejmowaniem kontenerów z kei, niemal wprost z „rąk” robotów rozładowujących dany statek, by przenieść je bezpośrednio na platformy kolejowe czekające na portowej bocznicy na załadunek. W ten sposób koszty obsługi portowej, które ponoszą klienci zostaną obniżone o 80%.

Robotem może być też pole. W zeszłym roku na obrzeżach Szanghaju uruchomiono w pełni zautomatyzowane gospodarstwo rolne

8524093267?profile=RESIZE_584x

specjalizujące się w uprawie zbóż. Wszystkie prace związane z uprawą, od podorywki, przez zasiew, ochronę wzrastających ździebeł przed szkodnikami, chorobami i chwastami, po zbiory wykonują wyspecjalizowane maszyny. W przyszłości rozwiązania przetestowane w Szanghaju pozwolą tworzyć gospodarstwa uprawiające tysiące hektarów, a zatrudniające bardzo nieliczne zespoły wysoko wykwalifikowanych specjalistów.

 

 

  Ilustracja 4: Autonomiczny traktor podczas pracy

 

 

 Ale roboty, to nie tylko fizyczne maszyny. I nie one są fundamentem rewolucji, czyli „znaczącej, gwałtownej zmiany, która zazwyczaj zachodzi w stosunkowo krótkim okresie”. Rewolucja Przemysłowa 4.0 to przede wszystkim roboty cyfrowe, zaklęte w serwery i komputery obsługujące i stanowiące systemy realizujące określone zadania.

Z cyfrowym robotem w najprostszej wersji możemy zetknąć się zamawiając w Warszawie taksówkę w jednej z tamtejszych korporacji taksówkowych. System cyfrowy komunikujący się z nami głosem (przyjemnym) przyjmie od nas zlecenie, określi czas dotarcia zamawianej taksówki, ale co najważniejsze – w przypadku podania błędnego adresu najpierw poda naszą informacje w wątpliwość, a potem zasugeruje właściwy adres, pod który powinno zajechać auto. Takie systemy w Chinach są tak powszechne, że – zwłaszcza w przypadku marek rozpoznawalnych – klienci życzą sobie rozmawiania z żywym człowiekiem, a nie z cyfrową maszyną.

To co dziś w chińskiej codzienności zwracać powinno nasza baczną uwagę, to wchodzenie cyfrowych robotów do chińskiego systemu prawnego. Tu coraz powszechniejsza jest sytuacja, że aby stanąć przed sądem, nie musimy się do sądu udawać. Dzięki bazującym na Sztucznej Inteligencji i systemach Big Data rozwiązaniom możemy uczestniczyć w rozprawie zdalnie. Jesteśmy identyfikowani poprzez system rozpoznawania twarzy, dokumenty i zdjęcia będące istotne dla sprawy przekazujemy sądowi drogą elektroniczną poprzez kanały komunikacji wspierane technologiami blockchain. W Szanghaju sędzia prowadzący sprawę może już powierzyć porównanie zeznań świadków i przedstawione dokumenty cyfrowemu asystentowi, który wyłapie rozbieżności, zwróci uwagę na istotne detale. Dla spraw dotyczących niektórych sporów w obszarze e-commerce, jak i własności intelektualnej uruchomiono w Chinach 24-godzinny sąd internetowy, w którym coraz większą liczbę spraw rozstrzyga system. Bo nad czym tu deliberować, jeśli spór dotyczy na przykład kwestii tego, kto jest pierwotnym autorem danego dzieła cyfrowego (gra, oprogramowanie), a do wyjaśnienia tej sprawy sądowi wystarcza fragment kodu źródłowego?

Kiedy robotyzacja i automatyzacja przybierze charakter powszechny, zacznie gwałtownie wypierać ludzi z procesów produkcyjnych, takie przewagi, jak położenie geograficzne, czy wielkość płac, stracą swoje znaczenie. Bo automatyczna fabryka zostanie umieszczona blisko swoich rynków zbytu, a determinantą konkurencyjności lokalizacji dla fabryki, oprócz bliskości do konsumentów będzie wyłącznie… cena energii elektrycznej. Czy my w Polsce jesteśmy dziś w stanie konkurować z którymś ze swoich sąsiadów pod względem kosztów energii elektrycznej? No, właśnie.

 

8524109689?profile=RESIZE_400x

 

 

 

Leszek Ślazyk, ekspert z 25letnim doświadczeniem pracy w Chinach

 

 

 

________________________

od redakcji. Bogate rozwinięcie artykułu znajduje się w lutowym wydaniu Credit Manager Magazine TUTAJ