Postawa banków – największe ryzyko dla firm w 2021 roku?

Sytuacja finansowa firm w 2020 roku w Polsce jest dobra, firmy mają środki na kontach, zmniejszyły się opóźnienia w płatnościach, w niektórych branżach wręcz upowszechniły się przedpłaty, odkładane są wnioski o ochronę przed wierzycielami.

Firmy faktoringowe odnotowały pierwszy od lat okres, w którym widoczna była generalna nadpłynność na rynku, a więc obroty faktorów nie miały dynamiki notowanej w poprzednich okresach, a w II kwartale 2020 było widać wręcz spadek r/r. 

Ubezpieczyciele w znakomitej większości odnotowali bardzo dobre wyniki, na co wpływ miała niska szkodowość klientów oraz wzrost cen na rynku.

Trzeba pamiętać że taką sytuację wytworzyła przede wszystkim ogromna pomoc publiczna, która w grudniu sięgnęła prawie 170 mld złotych. Jednocześnie wsparciem dla firm było wstrzymanie inwestycji i kumulacja kapitału, co przy jednoczesnym zatrzymaniu tempa wzrostu wynagrodzeń pozwoliło przetrwać trudny okres. 

Nie należy jednak oceniać tej sytuacji jako naturalnej. Otoczenie gospodarcze, w którym firmy zmniejszają inwestycje w technologie oraz w konkurencyjność, przy jednoczesnym zwiększeniu działań skoncentrowanych na redukcji kosztów wewnętrznych, to przede wszystkim strategiczne otoczenie nastawione na przetrwanie, a nie na działanie długoterminowe. Oczywiście, nie należy generalizować. Są branże, które w ubiegłym roku zanotowały bezprecedensowy wzrost obrotów determinowany realnym popytem. Takim przykładem są branże IT i AGD/RTV. 

Sytuację w 2020 roku można trochę porównać do jazdy na rowerze tradycyjnym lub elektrycznym. W jednym i w drugim przypadku trzeba pedałować, ale o ile w pierwszym przypadku niesie nas siła i wyćwiczenie mięśni, o tyle w drugim mięśnie mogą być słabe, a silnik pozwala wyprzedzić tradycyjnych rowerzystów. Tak więc niektóre branże na papierze wyglądały jakby COVID-19 nie miał na nie wpływu, jednak w tle toczyła się walka o przetrwanie finansowana przez Skarb Państwa.  

Pojawia się jednak kluczowe pytanie, co się stanie, gdy środki zgromadzone na kontach zostaną skonsumowane, dalszej pomocy publicznej nie będzie, a wręcz przeciwnie - bo przecież państwo oficjalnie podało, że spodziewa się, że około 70 proc. środków pomocowych pośrednio lub bezpośrednio wróci do skarbu państwa.

Według Coface w 2021 rok odnotujemy wzrost PKB o ponad 3 proc., zakładając że nie będziemy świadkami kolejnych „twardych” lockdown’ów, w ramach których duża część gospodarki zostanie wprowadzona w hibernację. Aby pozytywny scenariusz się spełnił potrzebne są również trzy dźwignie dla koniunktury:

  • Inwestycje rządowe i samorządowe, które są tradycyjnym elementem związanym ze wzrostem gospodarczym
  • Popyt wewnętrzny wynikający ze stabilności zatrudnienia i płacy
  • Finansowanie zewnętrzne przez banki à apetyt na ryzyko.

Moim zdaniem, największe ryzyko wynika z postawy banków, które mogą nie być zbyt chętne do finansowania przedsiębiorstw. W roku 2020 byliśmy świadkami bezprecedensowych sytuacji, gdy linie kredytowe były odnawiane jedynie na krótki czas, na przykład na trzy miesiące.

Należy pamiętać że rok 2020 będzie w większości branż zauważalny w wynikach finansowych, chociażby ze względu na spadek przychodów ze sprzedaży, a więc w 2021 r. spadną ratingi większości firm. Spadek przychodów na ogół nie idzie równolegle ze spadkiem zadłużenia, raczej należy oczekiwać że pozostaną one na poziomie podobnym do poprzednich okresów. Nowe gorsze ratingi mogą spowodować większą powściągliwość banków i innych instytucji finansowych w zwiększaniu ekspozycji kredytowych. Bezwzględnie można spodziewać się, że wymagane będą dodatkowe zabezpieczenia. Spodziewana jest także większa aktywność instytucji w ocenianiu, czy zarządy prowadzą zrównoważoną politykę w zakresie outsourcingu ryzyka na zewnątrz przedsiębiorstwa.

W polskiej gospodarce są wielkie podmioty, które mają tysiące małych poddostawców. Należy pamiętać, że te firmy, aby sprostać wymaganiom swoich odbiorców, w większości przypadków muszą finansować się długiem. Zatem wszelkiego rodzaju zmiany w ocenie ryzyka przez instytucje finansowe, prowadzące do ograniczenia ekspozycji, mogą być dla tych firm wielkim utrudnieniem.

 

8406408267?profile=RESIZE_400x

Łukasz Kiliński, wiceprezes Coface

______________________________________________________________

 

 

 

 

 

 

________

Tekst Łukasza Kilińskiego jest podsumowaniem dyskusji podczas grudniowego spotkania w Klubie Dyrektorów Finansowych "Dialog" na temat ryzyk 2021 roku. Poniżej wypowiedzi kilku CFO z Klubu na temat spodziewanej postawy banków:

Myślę, że finansowanie bankowe pozostanie w przewidywanej przyszłości podstawowym źródłem finansowania płynności i rozwoju. Nawet zjawisko odpływania depozytów ludności z sektora bankowego tego nie zmieni. Wprawdzie sporo pieniędzy trafia obecnie na giełdę i do funduszy, więc pewnie rynek kapitałowy może zwiększyć swój udział, ale myślę, że w niewielkim stopniu. Mało firm ma do niego dostęp, a prywatni akcjonariusze niechętnie patrzą na rozwadnianie swojego udziału.

Rok 2020 to rok hiperpłynnosci. Firmy ubezpieczające należności handlowe potwierdzają zaskakująco niską liczbę przypadków utraty płynności mimo pandemii. Powodem środki pomocowe z różnorakich "tarcz". Ale to się już kończy i sektor finansowy oczekuje w przyszłym roku pogorszenia kondycji przedsiębiorstw. Jeżeli już nie jest bardziej ostrożny w udzielaniu kredytów lub pokrycia ubezpieczeniowego, to w niedługim czasie zacznie.

Krzysztof Zoła, Cognor, Katowice

 

Działalność firmy, w której pracuję, związana jest z produkcją przemysłową. Podczas pierwszej fali pandemii obserwowaliśmy już ten problem. W przypadku odnowienia kredytu pojawiały się jedynie techniczne, krótkookresowe odnowienia – bank niejako oczekiwał, co się wydarzy. Obecnie nie obserwujemy tego problemu, ale w mojej ocenie, w przypadku branż unieruchomionych (hotelarstwo, gastronomia i szeroko rozumiana turystyka), to może następować w 2021 roku. Dla przemysłu raczej nie będzie tego typu sytuacji.

Marek Wąsacz Polimarky, Rzeszów

 

Wg mojego doświadczenia banki zabiegają o współpracę i dostarczenie nowych instrumentów finansowych : leasingów, kredytów , poręczeń bankowych wyłącznie wtedy, kiedy firma dysponuje własną gotówką zgromadzoną na ich koncie.

Ważnym aspektem jest dbałość o własne wyniki finansowe i płacenie podatków. Warto finansować się również u własnych dostawców. Jeżeli firma ma dobry rating, to finansowanie banków jest niepotrzebne ponieważ bieżącą płynność finansową zapewnią jej dostawcy, jednakże pod warunkiem regulowania na bieżąco swoich zobowiązań.

Artur Ząbek, Petrosoft, Rzeszów

 

Nie spodziewam się, aby banki przestały udzielać kredytów. To przecież dla nich źródło zysków. Jednak na pewno będą udzielać finansowania bardzo selektywnie, po analizie szans danej branży na sukces w aktualnej sytuacji. No i raczej podniosą koszt kredytowania.

Moja firma działa w branży nieruchomości. Obecnie projekty biurowe oraz handlowe nie cieszą się zainteresowaniem banków, ale magazynowe, przemysłowe, mieszkaniowe - jak najbardziej. Biurowe też mają szansę się odrodzić nie tylko ze względu na powrót aktualnych pracowników do biur, ale także sygnalizowaną przez niektóre koncerny chęć przeniesienia do Europy swoich centrów usług wspólnych czy rozwojowych z Azji. Na pewno banki chętnie będą finansować inwestycje w infrastrukturę logistyczną czy fotowoltanikę.

Jakub Poniatowski, Capital Park, Warszawa

 

Banki przestały być miejscem inwestowania kapitału, a jeśli są to w coraz mniejszym stopniu, przekazując tę funkcję wyspecjalizowanym jednostkom. Jeszcze są miejscem lokowania środków (nie kapitału) przez osoby fizyczne i firmy w celu ich "bezpiecznego" przechowania lub z braku innej alternatywy. Jeśli banki przestaną być miejscem ich przechowywania, to nie będą źródłem finansowania ani dla konsumentów ani dla firm. Jeśli tak będzie, to załamie się system. Tak może się stać, o ile presja biznesu na pozyskiwanie finansowania z banku będzie na tyle słaba, aby banki nie starały się o środki ludzi i firm. Czy tzw. "nadpłynność" nie oznacza dodatkowego bodźca hamującego chęć pozyskiwanie środków z banków?

Bartosz Radziszewski, Business Dialog, Warszawa