Stereotypy w akcji czyli jak wyjść z „pudełka”?

Dostałam niedawno zaproszenie na konferencję. Tytuł mejla (i jednego z paneli): „Silversi” czy „dziadersi” – kim są współcześni pracownicy?

Przyznam, że w pierwszej chwili uśmiechnęłam się w reakcji na kontrowersyjny tytuł. Ale już chwilę później się zjeżyłam. Bo wprawdzie należę do pokolenia 50+, którego dotyczy tytuł, ale zdecydowanie nie czuję się częścią żadnej z tych grup (jeśli założyć, że trafnie rozumiem użyte określenia).

Wiadomo, że nikt z nas nie chce być „dziadersem” czyli nieprzyjemną osobą o archaicznych poglądach i protekcjonalnym podejściu do młodszych.

„Silvers” wprawdzie brzmi nieco lepiej, ale według mnie to jednak ubrana w ładne piórka stygmatyzacja (ageizm?). Bo jak kojarzy nam się osoba z siwymi włosami? Jak jest przedstawiana w książkach, mediach, reklamach? (pomijając nowoczesne, niszowe, włączające przedstawienia, których jest proporcjonalnie baaaardzo niewiele). Otóż jest to majsterkujący dziadek, lepiąca pierogi babcia, osoba aktywna wyłącznie dzięki preparatowi iks, igrek lub zet (bo bez tego nie pamięta, nie ma siły lub łamie ją w kościach), odbiorca działań aktywizacyjnych bądź babcia pełnoetatowo zajmująca się wnukami.

Kto z nas – aktywnych zawodowo, towarzysko i rodzinnie „pięćdziesiątek” (i „sześćdziesiątek” a nawet „siedemdziesiątek”) – pasuje do tego obrazka? Czy faktycznie przypominamy grupy kojarzące się z siwizną na głowie? Nawet jeśli we włosach faktycznie coś się srebrzy?

Gdzie się podziało przekonanie (w moim odczuciu bardzo słuszne), że dzisiejsza sześćdziesiątka to niegdysiejsza czterdziestka?

Jak możemy wyjść z tego „pudełka”?

Jak mamy mówić (a może również myśleć) o sobie żeby inni postrzegali nas w sposób odpowiadający rzeczywistości – jako osoby aktywne, energiczne, „nadążające”, rozwijające się a do tego mające ogromne zasoby i równie dużą chęć (oraz umiejętność!) dzielenia się nimi? Jak pokazać – pracodawcom, współpracownikom, otoczeniu – nasz potencjał i naszą wartość dla organizacji, a także szerzej, dla społeczności, w której funkcjonujemy.

Bo wydaje się, że jeśli pozwolimy mówić o sobie innym to…faktycznie zostaniemy wtłoczeni do pudełka z „silversami” i „dziadersami”…

Kto widzi na zdjęciach silversa lub dziadersa ręka do góry!winkwinkwink

Wyślij do mnie e-mail, gdy pojawi się nowy komentarz –

Musisz być członkiem Business Dialog, aby dodawać komentarze!

Dołącz do Business Dialog

Komentarze

  • Agnieszko, kobiety często ukrywają naturalną siwiznę. Jako facet, nie mam ucieczki przed silversem.
    Przyjeżdżając na spotkanie na kółeczku, a korzystam z nich od ponad 8 lat, mam sporo uciechy. Wszyscy są młodsi ode mnie, ale nikt nie ma odwagi jazdy na elektrycznym kółeczku spróbować, nawet w bardzo bezpieczny sposób.
    Wyniki badań medycznych wskazują, że jestem symulantem, a kółeczko zamyka dyskusję o poziomie sprawności silversa.
    Można rozmawiać o potrzebach klienta i zadaniu do podjęcia.
  • Ja tam widzę offclockersa 😉 (takie sobie określenie wymyśliłam) 😀
Ta odpowiedź została usunięta.