Rozwój - czyli co?

Rozwój - czyli co?

Często słyszę od dyrektorów: jestem profesjonalistą, już naprawdę nie muszę więcej się uczyć w swoim zawodzie, i tak dowodzę awionetkami, a z moimi kwalifikacjami powinienem latać  bombowcem, no a latam tym, czym w Polsce mogę latać, ale chciałbym się rozwijać. Słyszę to tak często, że zaczęłam się zastanawiać, co w istocie mają na myśli.  Co to znaczy rozwijać się?

Na początku odpowiedź wydawała mi się oczywista: więcej wiedzieć w innych dziedzinach niż zawodowa, więcej zobaczyć, więcej doświadczyć, więcej przeżyć.

Potem pomyślałam, że owo "więcej" ma znaczenie, jeśli coś we mnie zmienia. Bo jeśli kolekcjonujemy wiedzę, obrazy i przeżycia jedynie po to, aby utwierdzić się w swoich przekonaniach, to jedynie przyjemnie wypełniamy czas, ale to nie jest rozwój.

Myślę, że człowiek musi być wewnętrznie gotowy na to, że dzięki swojej aktywności - nauce, podróżom, rozmowom - będzie rozumieć więcej z siebie, z ludzi w ogóle, ze świata. Musi być gotowy do zweryfikowania, uzupełnienia lub zmiany swojego wyobrażenia o świecie i ludziach. Jeśli mówi "chcę się rozwijać", to musi mieć świadomość że w istocie mówi: "jestem gotowy na to, aby stać się trochę albo kimś innym". Czy ktokolwiek z nas jest na to gotowy? Czy wręcz pożąda takiej zmiany? Przecież na ogół chęć tzw. rozwijania się przejawiają ludzie zadowoleni z siebie, spełnieni w podstawowych dziedzinach, nieco tylko niespokojni że nic specjalnego się nie dzieje w ich życiu albo nawet i znudzeni.

Obawiam się, że jeśli naprawdę uda nam się zrealizować marzenie o własnym rozwoju, dla wielu z nas będzie to wydarzenie traumatyczne. Wydaje mi się, że nasz świat ma taką naturę, że im więcej o nim wiemy, im więcej mamy przeczuć jak to z nim i z nami jest, im bardziej uświadamiamy sobie, co przed nami i co za nami, im bardziej zanurzamy się w dziejach, im trudniej nam się żyje z tą świadomością, tym bardziej niepokojące pytania nam się nasuwają.

Aż dochodzimy do pytań całkiem bez odpowiedzi. Jak te pytania już się pojawią, będę nam towarzyszyć bezustannie, będą dręczyć. Mam wrażenie, że właśnie to jest rozwój. Ale nie sądzą, aby to był stan szczęśliwy.

 

Wyślij do mnie e-mail, gdy pojawi się nowy komentarz –

Musisz być członkiem Business Dialog, aby dodawać komentarze!

Dołącz do Business Dialog

Komentarze

  • Rozwój to też zmiana swojego "mentalu". Mi to zajęło ponad 20 lat. Oczywiście w tym czasie szkoliłam się, uczyłam nowych rzeczy, albo aktualizowałam wiedzę, nabywałam też doświadczenie. Mimo to, nie czułam, że się rozwijam, na pewno nie w pełni. Dopiero kiedy przełamałam w sobie pewne bariery mentalne i przewartościowałam to, co mi wpajano w szkole, na studiach i przedtem i trochę potem, poczułam, że mój rozwój dopiero się zaczął. A kiedy się już zacznie, to nie da się stać w miejscu. I rzeczywiście to ubogaca. Odwaga odgrywa przy tym kluczową rolę, bo na rozwój trzeba się zdobyć, trzeba się odważyć. Rozwój "boli", ale też daje wolność i sporo radości. Rozwój emocjonuje, budzi sporo wątpliwości i obaw, czy podołamy w nim trwać. Rozwój to odwaga i wola bycia sobą i dla siebie, będąc jednocześnie z innymi i dla innych, Teraz czytam książki, te sprzed lat i zupełnie inaczej je pojmuję. Czasami mnie przerażają, ale jednak fascynuje mnie to, co odkrywam teraz. Wolność to też "cnota egoizmu" ;)
Ta odpowiedź została usunięta.