Szczepionka jako nowa waluta, czyli kto poniesie konsekwencje suszy na Tajwanie

Amerykanów zelektryzowała ostatnio wiadomość, że nawet o połowę może zostać zmniejszona produkcja Forda T-150, najpopularniejszego obecnie samochodu w USA. Na razie w fabrykach w Dearborn i w Kansas City pracownicy przychodzą na jedną lub dwie zmiany, choć mogliby na trzy. A że ten model to najbardziej opłacalny pojazd Forda, to jest to bardzo bolesna decyzja, zapewne nie zostałaby podjęta, gdyby możliwa była inna.

Brakuje chipów. A samochód to zestaw komputerów.

Niedobór podzespołów elektronicznych zahamował już produkcję wielu koncernów motoryzacyjnych, np. Volkswagena, Hondy, Fiata, Nissana, Toyoty, a także wielu producentów części dla tej branży, np. Boscha, Continentala, Valeo.

A podzespołów brakuje, bo rośnie zapotrzebowanie na nie ze strony producentów elektroniki konsumpcyjnej (rozrywkowej) i służącej do pracy zdalnej, a także ze strony kopaczy kryptowalut.  To konsekwencje pandemii. A producenci konsol i smartfonów płacą lepiej za chipy niż producenci samochodów. 

A kto jest głównym producentem chipów? Tajwan – 60% światowej produkcji. A na Tajwanie jest aktualnie susza i beczkowozami dowozi się wodę do TSMC, które owe 60% wytwarza. Więc produkcja, która już wcześniej była na granicy wydolności, jeszcze spadnie, a to przełoży się na ograniczenie rozwoju i dochodów wielu podmiotów, ale też na zwycięstwa innych, bo przecież rządy krajów, w których branże - potrzebujące chipów - generują duży wkład do PKB, nie pozostają bierne. Wielu gra szczepionką.

Jeśli ktoś uważa, że szczepionka na covid działa na poprawę zdrowotności, to oczywiście ma rację, z tym że jest to skutek uboczny tego specyfiku. Jej najważniejsze oddziaływanie to zmiana układu sił i powiązań gospodarczych w świecie w wielu ważnych branżach, np. motoryzacyjnej, farmaceutycznej, finansowej, elektronicznej, telekomunikacyjnej.

Są kraje, które prowadzą handel wymienny: szczepionki za chipy. Tutaj wyróżniają się Niemcy. Jak wiadomo mają duży sektor motoryzacyjny, więc zawarły układ z Tajwanem, aby ten dostarczył im chipy w pierwszej kolejności w zamian za dostawy szczepionki na covid. Potwierdzili to ministrowie obu krajów. Ale ta susza….. Drugi problem jest w tym, że nad Tajwanem ciągle latają samoloty chińskie i amerykańskie, a Chiny grożą wojną każdemu kto uzna Tajwan za niepodległy kraj. Tyle że dla Niemców będą chyba wyrozumiali bowiem to ich najważniejszy partner technologiczny i handlowy w Europie. Niemcy są jedynym państwem, które w relacjach z Chinami ma nadwyżkę handlową.

Więc niemiecka motoryzacja być może doczeka się tak potrzebnych jej mikroprocesorów.   A amerykańska?

Amerykanie za Bidena robią głębokie ukłony wobec Tajwanu (stąd te samoloty, ale też obecność przedstawicielki Tajwanu na inauguracji prezydentury, pierwszy raz od 1979 roku), aczkolwiek retorykę wobec Chin łagodzą w porównaniu z Trumpem. No, właśnie, ale retorykę czy politykę? Rośnie przecież techno-nacjonalizm (napiszemy o tych w kolejnym artykule w BD) amerykańsko-chiński.

Amerykanie nie handlują szczepionką za chipy, postanowili zbudować fabryki u siebie. Joe Biden podpisał dekret nakazujący przegląd łańcucha dostaw w dziedzinie półprzewodników i opracowanie długoterminowej strategii  uniknięcia przyszłych niedoborów. Przyszłych, na razie trzeba zdać się na producentów południowokoreańskich, japońskich tajwańskich. Zresztą te amerykańskie fabryki też mają zbudować Tajwańczycy i Koreańczycy (TSMC i Samsung), o ile.... amerykański rząd da pieniądze na nie oraz ulgi podatkowe. 

Generalnie amerykańscy producenci elektroniki podzlecają produkcję Chińczykom. Apple ani Boston Robotics nie produkują nic w USA. Mają co prawda zaplecze intelektualne, ale nie mają wykonawczego. Największym problemem okazuje się brak średniego personelu technicznego ani umiejętności szybkiego stawiania fabryk, organizowania produkcji. Tesla zbudowała fabrykę w Szanghaju w …. 10 miesięcy, a chodzi o zakład zdolny produkować pół miliona samochodów rocznie. Awaryjność tesli z Szanghaju jest wielokrotnie mniejsza niż amerykańskich, a koszt produkcji – 40% niższy.

To ważne uwaga dla takich krajów jak Polska, które mają wysoką kulturę produkcyjną i odpowiednie kompetencje. Może fabryk chipów nie postawimy, ale może inne tak. Warto pamiętać, że teraz te wartości są w cenie. I rozgłaszać fakt ich posiadania.

A wracając do chipów – być może będą produkowane w USA, ale….. Chiny są szybsze. Uważa się, że za 10 lat Chiny będą miały swój ekosystem produkcji chipów, od materiałów, technologii litograficznych przez rozwiązania projektowe, na zapleczu badawczo-rozwojowym kończąc. Chiny weszły na tę drogę, gdy blokady zaczął ustawiać Trump, ale pandemia wystrzeliła ten plan na kosmiczną prędkość.Modelowy przykład czym kończy się próba zablokowania dostępności wybranej technologii na rynek pięciokrotnie większy od USA i trzykrotnie większy od Unii Europejskiej. Kończy się wynalezieniem zamienników, które zastąpią owe technologie.

Efekt długofalowy? Utrata zysków ze sprzedaży na ten rynek, a potem i pewnie z innych rynków, na których przyjdzie konkurować z firmami chińskimi, które zaspokoiwszy potrzeby 1,5 miliarda konsumentów z Chin zaczną się rozglądać za możliwościami wyjścia poza granice.

A Chiny mają również swoją szczepionkę, więc nie podlegają tutaj żadnemu przymusowi wymiany. Co więcej szczepionka amerykańskiego Pfizera nie powstałaby i nie może być produkowana bez wkładu chińskiej firmy Sinopharm (właściciel Fosun Pharm, chińskiego partnera Pfizera) odpowiedzialnej za badania DNA.

Chiny jednak swoją szczepionkę chętnie udostępniają krajom azjatyckim, z którymi ostatnio zawierają handlowe porozumienia dwustronne i zawsze występuje w nich zapewnienie o dostawie owego zdrowotnego specyfiku, co przyjmowane jest z wdzięcznością. Więc kraje z innych kontynentów już za swoją szczepionkę nic tam nie ugrają.

Również Europa przebąkuje o produkcji podzespołów elektronicznych, ale to już zupełna abstrakcja.

Warto zwrócić uwagę, jak kwestia szczepionki na covid może pomóc generalnie w rozwoju branży farmaceutycznej. W tekście https://businessdialog.pl/artykuly/dlaczego-korea-p pokazaliśmy Koreę Południową, która zdecydowała się w ogóle nie kupować szczepionek, a nabyć licencje na produkcję szczepionki u siebie. Dzięki temu nie dość że ma nielimitowany dostęp do produktu, to jeszcze trzyma w szachu producentów, którzy nadmiarowo obiecali – i wzięli pieniądze – dostawy szczepionek różnym krajom, a teraz nie mogą się z nich wywiązać. Korea Płd. Swoją produkcją pomoże im wywiązać się z tych zobowiązań. No i znakomicie rozwinęła swoją branże farmaceutyczną.

Trochę inny przykład handlu z udziałem szczepionki prowadzi Izrael. Postanowił zaszczepić szybko swoich obywateli, więc nie dość że zapłacił dwa razy drożej niż np. Unia Europejska, ale także zapewnił Pfizerowi dostęp do obszernej bazy danych prowadzonej przez kasy chorych. A takie dane są na pewno cenniejsze niż złoto dla producenta leków. Kto jeszcze przehandluje dane swoich obywateli za spokój społeczny i PKB?

A Kanada magazynuje pięć razy więcej szczepionek niż potrzebuje dla swoich obywateli. Być może planuje nimi coś wytargować, być może uznała, że to dobra waluta w najbliższych czasach.

Przygody polityczne ze szczepionką w Europie mamy w relacjach dziennikarskich na co dzień, więc nie będę o nich pisać. Aktualnie różne kraje, w tym Polska podejmują rozmowy o zakupie szczepionki z Chińczykami, aby szantażować amerykańskich i europejskich producentów nie spieszącym się z jej produkcją. Jak daleko pójdą te rozmowy, a może i czyny?

W każdym razie susza na Tajwanie może mieć naprawdę fundamentalny wpływ na PKB wielu gospodarek, a także na sojusze polityczne, a także …. brak tejże solidarności narodów .

Iwona D. Bartczak