Półprzewodników dostatek na świecie, ale każdy chce mieć swoje

Światowa branża półprzewodników ma swoje Czarne Łabędzie. O ile ceny energii niespecjalnie mają dla niej znaczenie, o tyle ogłoszenie przez USA nowych zasad kontroli eksportu chipów i technologii do ich produkcji do Chin oraz pracy dla chińskich firm - mają ogromny. Narastający protekcjonizm na świecie powoduje, że każdy producent sprzętu elektronicznego - od lodówek przez telefony i komputery do samochodów chce mieć producenta mikroprocesorów w pobliżu - we własnym kraju lub u bliskiego geograficznie sojusznika politycznego. Stąd zapowiedzi ogromnych inwestycji firm azjatyckich w USA i w Europie.

Tymczasem niebo jest bardzo zachmurzone nad perspektywami branży półprzewodnikowej w 2023 r. Te czarne chmury to ogromny spadek popytu konsumenckiego na komputery PC i konsumenckie urządzenia elektroniczne oraz korekta zapasów w branży. A smartfony, notebooki i inne konsumenckie urządzenia elektroniczne pozostają największym źródłem przychodów dla większości firm zajmujących się półprzewodnikami.

A pamiętamy, że kilka miesięcy temu - a czasem i dzisiaj - wielu producentów uzasadniało brak swoich produktów "na półce" lub podwyżki cen niedoborem mikroprocesorów. Dzisiaj stan faktyczny jest dokładnie odwrotny - chipów jest dostatek, a klientów na smartfony i notebooki - niedostatek.

DIGITIMES Research prognozuje spadek światowej sprzedaży smartfonów o 10,7% w 2022 r. i skromne odbicie o 2,3% w 2023 r.  

Spadek dostaw laptopów oszacowano na 22,8% w 2022 r. i kolejny spadek o 4,2% rok do roku w 2023 r.

Jeśli chodzi o serwery, po szacowanym w 2022 roku wzroście o 6,3%, przewiduje się spowolnienie wzrostu w 2023 roku o połowę.

Kilka miesięcy temu zamykano na długie tygodnie fabryki motoryzacyjne, a dzisiaj zamyka się fabryki smartfonów, np. w grudniu na dwa tygodnie zostanie zatrzymana produkcja w w fabryce Samsung Electronics w Wietnamie.

Mikroprocesory do przemysłowego Internetu Rzeczy IoT i do motoryzacji utrzymają stailny wzrost.

W 2023 r. przychody światowych producentów chipów (fabryk) spadną o 2-3% z powodu niepewności otoczenia makroekonomicznego i wojny technologicznej USA-Chiny, przewiduje Eric Chen, analityk ds. półprzewodników DIGITIMES.

„Patrząc w przyszłość na 2023 r., biorąc pod uwagę, że korekta zapasów produktów końcowych będzie kontynuowana w pierwszej połowie 2023 r., a perspektywy gospodarcze będą miały wpływ na chęć konsumpcji ludzi, prawdopodobne jest, że korekta zapasów produktów końcowych zostanie wydłużona, a przychody globalnych firm produkcyjnych chipów spadną o 2,3% w 2023 r., a TSMC będzie jedyną taką firmą, w której rok 2023 będzie rokiem wzrostu” – napisał Chen w swoim najnowszym raporcie. 

Mimo to na potęgę buduje się nowe fabryki. Stworzą 277 000 bezpośrednich miejsc pracy w amerykańskim przemyśle półprzewodników i 1,6 miliona pośrednich.

Na przykład Apple nie chce być zależne wyłącznie od tajwańskich fabryk w zakresie dostaw chipów do swoich urządzeń. W związku z tym firma zamierza kupować komponenty wyprodukowane w Arizonie w USA, gdzie fabryka ruszy w 2024 r. Przedsiębiorstwo należy do Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC).

Co więcej, w dalszej przyszłości, technologiczny gigant będzie robił zakupy chipów także w Europie - najprawdopodobniej w Niemczech.  U zachodniego sąsiada Polski ma powstać nowy obiekt TSMC. Fabryka TSCM powstanie także u naszego północno-wschodniego sąsiada, na Litwie.  Docelowo tajwańskie przedsiębiorstwo chce otworzyć 5 nowych fabryk półprzewodników. 

W Japonii powstanie ​​nowa firma produkująca półprzewodniki, wspólnie finansowana przez osiem japońskich konglomeratów w celu opracowania najnowocześniejszych półprzewodników logicznych. Powstanie przy wsparciu Toyota Motor, Denso, Sony, NTT, NEC, Softbanku, Kioxia i Mitsubishi UFJ Bank, a także dzięki rządowej dotacji w wysokości 70 mld JPY (493 mln USD). Nowa firma sprowadzi z powrotem japońskich inżynierów pracujących za granicą, aby podjęli pracę w tworzonym krajowym łańcuchu wartości.

A są jeszcze Chińczycy.  Podążając śladami Japonii - która jest jedynym krajem, który może całkowicie samodzielnie wytwarzać półprzewodniki - ale kierując się obawą przed eskalacją amerykańskich sankcji, Chiny zamierzają teraz opracować kompletny, autonomiczny łańcuch dostaw półprzewodników.

Według IC Insights w 2021 r. Chiny zużyły półprzewodniki o wartości 186,5 mld USD, co stanowi 36,5% światowego rynku. Tylko 17% chińskiego zapotrzebowania na półprzewodniki zostało zaspokojone przez produkcję w Chinach, a tylko 7% przez chińskie firmy.

Liczby te pokazują możliwości rynkowe dla chińskich firm zajmujących się projektowaniem, produkcją i urządzeniami produkcyjnymi półprzewodników oraz odpowiadający im koszt alternatywny dla firm zagranicznych, których dotykają ograniczenia eksportowe rządu USA. Sama substytucja importu może dać chińskim firmom ekonomię skali.

Wydaje się, że jest to okno możliwości dla Chin. Gdzieś w drugiej połowie dekady dowiemy się, czy próba rządu USA, by zdusić chiński przemysł półprzewodników, powiodła się, czy nie.

Problem polega na tym, że co roku mniej niż 100 000 inżynierów opuszcza szkoły na świecie. Niedobór talentów będzie długoterminowym wyzwaniem.

No i geopolityka.

Poza Intelem wszystkie wiodące obecnie fabryki chipów są bardzo blisko Chin – TSMC na Tajwanie czy Samsung w Korei Południowej). Amerykańskie firmy, takie jak AMD, Apple i NVIDIA, projektują nowe, potężne układy, ale ich nie produkują (wszystkie są produkowane przez TSMC na Tajwanie).  Gdyby produkcja chipów na Tajwanie zamarła, nigdzie indziej na świecie nie byłoby wystarczających możliwości, aby zrekompensować tę stratę. Nawet proste chipy staną się trudno dostępne.

 

Iwona D. Bartczak