Fundusze VC na turbodoładowaniu, czy urośnie też innowacyjność ich spółek?

Co i raz słyszymy i czytamy o wielkich wzrostach inwestycji w startupy,  o mega rundach funduszy inwestycyjnych VC, o jednorożcach, których zrobiło się tak wiele, że przestały robić wrażenie, a uwaga kibiców tego świata przerzuciła się na dekarożce, czyli startupy o wycenie ponad 10 miliardów dolarów (jednorożce to tylko 1 mld). To wszystko dzieje się od około roku i rośnie coraz szybciej. Może najmniej w Europie czy w Polsce, ale też widać te wzrosty, no i ma dla nas znaczenie to, co dzieje się globalne.

Co to w istocie oznacza? Dlaczego tyle pieniędzy wędruje do startupów, czyli bardzo początkujących biznesów o niewiadomej przyszłości? Czy zaowocuje to mega innowacyjnością, która rozwiąże wszystkie problemy społeczeństw, nawet te wyglądające teraz na nierozwiązywalne?

 

Fundusze VC dawniej i dzisiejsze turbodoładowanie

Większość pieniędzy, które inwestują VC, oczywiście, nie należy do nich. Chociaż teoretycznie każdy może być komandytariuszem w  VC, w Stanach Zjednoczonych największymi graczami są fundusze emerytalne, fundusze uniwersyteckie, duże organizacje non-profit, inwestorzy instytucjonalni i zamożni ludzie. W nagrodę za wybór odpowiednich spółek do inwestycji, firmy VC zazwyczaj pobierają od komandytariuszy 2% zainwestowanych pieniędzy rocznie w ciągu dziesięciu lat i 20% zysków z inwestycji (struktura opłat 2/20 jest również powszechnie stosowany przez fundusze hedgingowe i firmy private equity).

W Ameryce VC pomogły stworzyć prawie każdą firmę technologiczną, powstałą po 70 roku, o której pomyślimy, a także wiele innych firm – w dziedzinach takich jak bioinżynieria i opieka zdrowotna – których pewnie nie znamy w Polsce, ale są prawdopodobnie ważniejsze społecznie niż technologiczne. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat branża kapitału wysokiego ryzyka ( VC ) finansowała przedsiębiorcze pomysły, które przekształciły globalny biznes i gospodarkę światową. Siedem z dziesięciu największych światowych firm otrzymało wsparcie VC.

Ale już nie tylko w USA to działa. Jeszcze w połowie lat 90tych 95% wszystkich inwestycji venture dotyczyło inwestorów i startupów z siedzibą w Stanach Zjednoczonyc, dziś to 50%. Względna łatwość amerykańskie firmy venture capital inwestują dziś w azjatyckie start-upy i vice versa, jest głęboką zmianą, która tylko zyska na znaczeniu. W ciągu ostatnich kilku lat napływ miliardów z japońskiego Softbanku zmusił tradycyjne amerykańskie VC do szybszego poruszania się i wydawania większych pieniędzy.

Konkurencja pochodzi z większej liczby miejsc niż z innych lokalizacji. Obecnie jest masa krytyczna osób, które zarobiły tak dużo pieniędzy na zakładaniu firm technologicznych wspieranych przez VC lub posiadaniu akcji technologicznych, że konkurują z tradycyjnymi VC, aby zainwestować w następne.

No, i korporacje również uruchamiają swoje wehikuły inwestycyjne, a także firmy rodzinne.

Teraz napływa na scenę CV bezprecedensowa kwota 450 miliardów dolarów świeżej gotówki. To turbodoładowanie świata venture niesie ze sobą znaczne ryzyko, od egoistycznych założycieli palących gotówkę po marnowanie oszczędności emerytalnych na przewartościowane start-upy.

Oblicza się, że inwestorzy w USA wyłożyli więcej pieniędzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy niż w ciągu ostatnich 19 lat łącznie!

 

Skąd te pieniądze?

 

Największym czynnikiem koniunkturalnym na obecnym rynku jest polityka monetarna właściwie wszędzie w rozwiniętym świecie. W szczególności kapitał uwolniony przez Rezerwę Federalną i Europejski Bank Centralny podczas tej pandemii niezrównanie nasmarował koła machiny inwestycyjnej.

Biliony dolarów wpompowanych w gospodarkę przez FED w ciągu ostatniego roku sprawiły, że najbogatsi Amerykanie stali się znacznie bogatsi podczas pandemii i zrzucili rekordowe ilości tego kapitału z powrotem do VC. Tak więc, dopóki FED nadal będzie podążał tą drogą w obliczu pogorszenia koniunktury gospodarczej, VC będą nadal czerpać korzyści z podejmowania tego dodatkowego ryzyka.

Drugim ważnym czynnikiem jest po prostu przerzucenie pieniędzy wycofanych z kont. Inne inwestycje są znacznie mniej kuszące, ponieważ zwroty stały się mało atrakcyjne.

Trzecim czynnikiem jest wejście do gry inwestorów opisanych wyżej, np. właścicieli lub menedżerów startupów, które kiedyś uzyskały wsparcie funduszy, a teraz inwestują w inne startupy już jako bardzo bogaci ludzie.

 

Czy przyniosą oczekiwane innowacje?

 

No, właśnie to jest kluczowe pytanie. To, że pieniędzy jest wielokrotnie więcej nie jest jednoznaczne z tym, że również innowacyjność mega wzrosła.

Dotychczasowy trend mówi raczej o czymś przeciwnym. Przeciętna firma finansowana przez firmę VC w latach 70tych lub wczesnych 80tych miała prawdopodobnie bardziej użyteczny społecznie cel niż przeciętna firma dzisiaj, w dużej mierze dlatego, że prawdziwi innowatorzy wcześniejszej epoki mieli tak mało opcji finansowania. Prawdą jest również to, że w pierwszych dekadach tradycyjnego kapitału wysokiego ryzyka, firmy z branży nauk przyrodniczych i biotechnologii – które uważane są za  mające większe poczucie „powagi”  – reprezentowały wyższy odsetek inwestycji VC niż obecnie.

Jest wiele obśmianych pomysłów finansowanych przez poważnie fundusze. Wreszcie wiele startupów jest trwale nierentownych, jak Uber czy WeWork, ale działają, bowiem zyski są realizowane na rynku finansowym, a nie w gospodarce realnej. 

Nawet w Polsce słychać narzekania na brak dobrych pomysłów, zgłaszanych do funduszy. Inwestuje się w cokolwiek jakoś rokującego, licząc się z tym, że w przyszłości różne kreatywne zabiegi zapobiegną stratom, że da się firmę sprzedaż innemu funduszowi, czy inaczej wyjść z tej inwestycji.

Więc jest ryzyko, że te pieniądze zostaną przepalone bez specjalnego społecznego i cywilizacyjnego pożytku.

Ale możliwy jest i inny scenariusz. Większa pula kapitału w pogoni za zyskami poruszy wszechświatem pomysłów, pobudzi konkurencję i innowacyjność, prowadząc do przełomowych rozwiązań, ulepszających nasz świat i życie każdego człowieka.

 

Iwona D. Bartczak